Zwrócono się też przeciw Żydom, znienawidzonym szczególnie w czasie wojny za uprzywilejowane stanowisko, zarówno w wojsku, gdzie służba ich kończyła się najczęściej na wywczasach288 i dochodach w kancelariach, jako też w domu, gdzie kosztem pozostałych lichwą i zdzierstwem dorabiali się majątków.

Żydzi, widząc, że położenie zaczyna być niepewne, zaczęli starać się o broń, przy czym rozchodziły się wieści, że zbroją się przeciw chłopom, co bardziej jeszcze podniecało do wystąpień przeciwżydowskich.

Chłopi ze wsi okolicznych, zwłaszcza młodzież, przychodzili do miasta, chodzili tu kupami, niepokojąc Żydów. Ale te pierwsze rozruchy zostały łatwo rozegnane. Czyniono starania, by zapobiec dalszym zamieszkom, wzmocniono w mieście milicję i postoje wojskowe.

Do pierwszych większych rozruchów przeciwżydowskich w powiecie przyszło 13 listopada 1918 roku w Rozwadowie, gdzie z powodu zbiegowiska i pobicia Żyda milicja z wojskiem użyła broni, przy czym zabito człowieka. Wówczas tłum cały rzucił się ku milicji i wojsku, którzy ratowali się ucieczką. Miasto zostało bez żadnej opieki. Tłum wdarł się do magazynu wojskowego, rozebrał broń i rzucił się do rabunku. Od południa do wieczora zrabowano szereg sklepów i nie było nikogo, kto by temu przeszkodził. Dopiero z sąsiednich miast przybyło wojsko na pomoc i salwą w powietrze rozpędziło plądrujących.

W styczniu 1919 roku, gdy rabowano dwory w Mokrzyszowie i Grębowie, zanosiło się też na atakowanie Tarnobrzega. Chłopi z Jeziórka i Żupawy, uzbrojeni w karabiny, pały, widły ruszyli do Tarnobrzega, przybyli do Stalów, gdzie chcieli przybrać większą siłę, tam jednak pokręciły się im plany, stracili otuchę i zawrócili do domów. W parę dni po tym rozeszła się znowu wieść, że ma być atak na Tarnobrzeg. Wojsko przygotowywało się do odparcia napadu, rozpuściło patrole poza miastem w stronę stacji kolejowej, przygotowywano karabiny maszynowe, zarządzono pozamykanie sklepów. Jednakże nie przyszło wtedy do żadnego napadu.

Wreszcie pospolitymi stały się różne kradzieże, rabunki, nocne napady, morderstwa. Z tego rodzaju zbrodni najohydniejszą popełniono w Skowierzynie, gdzie w nocy z 10 na 11 grudnia 1918 roku w zwierzęcy sposób zamordowano młodego zarządcę dworu Klimkowicza i jego żonę. Z powodu rozstroju władz sprawcy morderstwa nie zostali ukarani, chociaż poszlaki zbrodni były dość wyraźne. Nie było bezpieczeństwa mienia ni życia, zapanowała niepewność, co przyniesie najbliższy dzień.

*

W tym czasie, kiedy rozbrajano żandarmerię, obalano urzędy gminne i brak było spokoju i porządku, powiat nie mógł wziąć silniejszego udziału w walce z Rusinami289, toczącej się wtedy koło Lwowa. Komendę organizującego się wojska polskiego w Tarnobrzegu objął z ramienia Dowództwa Okręgu Generalnego Dąbal, który był komendantem żandarmerii. Nawoływał on ludność do tworzenia pułku sandomierskiego pod sztandarem Matki Boskiej Dzikowskiej na odsiecz Lwowa i wydał w tym celu gorącą odezwę290, sam jednak za tym wezwaniem nie poszedł. Zaczął uchylać się spod rozkazu władz wojskowych i rzucił się jawnie do polityki wywrotowej, występując jako kandydat na posła do sejmu wraz z ks. Okoniem. Na zgromadzeniach występował w mundurze wojskowym oficerskim i w czapie cywilnej, chłopskiej. Został więc wkrótce usunięty z komendy powiatowej wojska polskiego, a jego miejsce zajął podpułkownik Wróblewski z pułku podhalańskiego.

Dowództwo generalne ogłosiło wówczas ogólny, przymusowy pobór do wojska wszystkich byłych żołnierzy austriackich. Pobór ten jednak szedł leniwie, gdyż było powszechne przemęczenie wojną. Przy tym Dąbal jeździł wtedy po wsiach i uprawiał politykę przeciwrządową, namawiając ludzi, aby nie szli do wojska. Za robotę taką został zawezwany przez władzę wojskową do raportu i ze służby wojskowej zwolniony.

Ostatecznie nie poszły stąd posiłki do Galicji Wschodniej. Zamiast iść na odsiecz Lwowa, wojsko musiało się zająć uspokajaniem powiatu. Jedynie z Rozwadowszczyzny odszedł stosunkowo znaczny transport zboża dostarczonego przez tamtejszą ludność dla Lwowa.