W całym powiecie wówczas z chwilą zrzucenia panowania austriackiego, tj. od 1 listopada 1918 roku, nastąpił podobny przewrót w gminach, tak że nie ostał się prawie żaden stary wójt przy urzędowaniu. Przewrotu tego dokonała przeważnie młodzież, która z wojny powróciła. Poobalano dotychczasowe zwierzchności gminne z radami, a na ich miejsce potworzono komitety gminne. Starostwo, chcąc wprowadzić jakiś porządek, komitety te ulegalizowało, mianowicie przewodniczących komitetów mianowało komisarzami rządowymi (wójtami) i zaprzysięgło ich, nadto przydało im rady przyboczne, które miały w sprawach gminnych głos stanowczy.

Stosunki te jednak nie okazały się trwałe. W Dzikowie na przykład nowy wójt urzędował do 13 września 1919 roku, więc niespełna rok, przy czym miał wiele kłopotu i został z wójtostwa zrzucony. Potem był wójtem Jan Ordyk i urzędował do 30 lipca 1921 roku. W tym dniu odbyły się nowe wybory gminne. W przeciągu więc niecałych trzech lat obierano trzech wójtów.

Ale mieszkańcom gminy już się te ciągłe wybory sprzykrzyły, więc w roku 1921 przed wyborem nowej zwierzchności gminnej część radnych zwróciła się do mnie z oświadczeniem, że postawią mnie jako kandydata na wójta i będą na mnie głosować, a prosili, żebym kandydaturę przyjął. Podziękowałem im szczerze za to zaufanie, powiedziałem jednak, że nie mogę już obciążać się takim obowiązkiem. Zatem wybrano mnie jako najstarszego z rady przewodniczącym i proszono, abym od siebie postawił wniosek co do wyboru zwierzchności gminnej. Uczyniłem to i według moich wniosków wybrano wójta, jego zastępcę i trzech asesorów. Trzecim z kolei wójtem po mnie został obrany Jan Dąbek i urzędował całe sześciolecie. Dnia 5 stycznia 1928 roku odbył się wybór nowej zwierzchności gminnej i wójtem został wybrany syn mój, Wojciech Słomka.

*

Nie skończyło się jednak na rozbrajaniu żandarmerii i obalaniu urzędów gminnych, ale zwrócono się też przeciw dworom i Żydom.

Co do dworów zaczęło się od tego, że chłopi wybiegali do lasów dworskich, upatrywali, jakby ściągnąć drzewo na opał lub na materiał, albo podkradali się do dworskich stogów siana. Ci, którzy z wojny lub niewoli wrócili, zaczęli między sobą porozumiewać się, jakby się bronić, gdyby do wsi przybyło wojsko (jak mówiono, Legiony) celem dochodzenia kradzieży i karania przestępców. Obliczali, ile we wsi jest karabinów i granatów ręcznych, układali się z innymi wsiami, żeby się w razie potrzeby wzajemnie wspomagać, uważali, że mają dość siły, żeby w danym razie wojsko rozbroić i ze wsi wygnać. Zmowy takie szerzyły się szczególnie we wsiach lasowskich: Jeziórku, Żupawie i innych okolicznych.

W styczniu 1919 roku rozpoczęły się groźne napady na dwory. Głośnym stał się rabunek w Mokrzyszowie, gdzie 8 stycznia ludność miejscowa, nawet wójt gminny, rzucili się na spichlerz dworski hr. Tarnowskiego i rozebrali zboże, zmagazynowane tam przez rząd austriacki, a także zboże dworskie. Gdy się wieść o tym rabunku rozeszła po okolicy, nadciągnęła ludność do Mokrzyszowa ze Stalów, Żupawy, Jeziórka, Grębowa i w nocy tegoż dnia rabowała ziemniaki z kopców, uprowadzała bydło i konie ze stajen dworskich. Była to straszna noc, ludzie rozdzierali cudzą własność jak wilki, bydło zarzynali na miejscu i mięsem się dzielili, nawoływali się wśród ciemności, zapomnieli o Bogu i przykazaniach bożych. Dopiero oddział wojska polskiego położył kres temu, zrabowane zboże i bydło poodbierał i winnych aresztował.

Do masowych rabunków doszło też w Budzie Stalowskiej, Motyczu, Grębowie.

W Grębowie był napad na dwór Dolańskiego 10 stycznia wieczór. Dnia tego chłopi z Jeziórka, Żupawy i innych wsi okolicznych rozbroili posterunek żandarmerii w Grębowie, rządcę i strażników folwarcznych, obrabowali pałac w Grębowie, zabrali dwa stogi siana (około pięćdziesiąt fur). Równocześnie ograbiono Żydów w Grębowie.

W większym jeszcze stopniu ponowił się tam napad następnego wieczoru. Rzucili się wtedy na folwark grębowski chłopi z Jamnicy, Zapolednika, Krawców, Wydrzy, rabując zboże, siano, inwentarz żywy, uprząż na konie, wozy itd. Czeladź folwarczna nie tylko nie ratowała mienia dworskiego, ale sama brała udział w rabowaniu. Pono nawet starsi i zamożniejsi gospodarze rabowali.