*

Od wprowadzenia złotego zaczęły się ustalać ceny towarów, zaczęto też odbudowywać kasy oszczędności i pożyczek, które w czasie wojny i spadku wartości pieniądza zmarniały zupełnie albo miały bardzo małe obroty.

Powiatowa Kasa Oszczędności miała już w roku 1926 obrotu około 6 800 000 zł, wkładek oszczędności 360 000 zł, czystego zysku 11 000 zł (w roku 1913 miała okrągło obrotu 8 700 000 kr, wkładek oszczędności 2 100 000 kr, czystego zysku 28 000 kr). W roku 1927 Kasa ta mogła przystąpić do zakupienia z własnych funduszów budynku murowanego na pomieszczenie biur. Odbudowała się też Spółkowa Kasa Oszczędności i Pożyczek im. Stefczyka w Tarnobrzegu, a w miejsce dawnej Kasy Zaliczkowej powstał w Tarnobrzegu Bank Spółdzielczy.

*

W życiu gminnym bardzo ważnym zdarzeniem stało się połączenie obszarów dworskich z gminami.

Przedtem gminy i obszary dworskie trzymały się oddzielnie, stanowiły odrębne jednostki administracyjne, co było szkodliwym pod względem społecznym i narodowym, gdyż pogłębiało przedział między obszarnikami i ludnością włościańska, a nadto kryło w sobie wiele niesprawiedliwości. Obszary dworskie były jakby na papierze tylko, władza wyższa mało im rozkazywała, natomiast gminy musiały załatwiać i odpowiedzialne były za sprawy obszarów dworskich. Na przykład wójtowie odpowiadali za doprowadzenie dzieci do szczepienia, pomagali przy poborze rekrutów do wojska, prowadzili meldunki obcych, prowadzili wykazy koni dla wojska, kataster trzody itd., a robili to zarówno dla gmin, jak i dla obszarów dworskich. Każdy, kto się wywodził z obszaru dworskiego, według ustawy rościł sobie prawo przynależności do gminy, a chociażby już sam na obszarze dworskim nie mieszkał, powoływał się na ojca, dziadka, którzy kiedyś we dworze służyli, i takich władza wpierała, ciągle była o nich pisanina i nieraz stawali się ciężarem dla gminy na zawsze.

Jednym słowem, co gminy miały ze swoimi mieszkańcami i sprawami do roboty i załatwienia, to drugie tyle miały z tymi, co należeli do obszarów dworskich, a robiły to wszystko bezpłatnie i za darmo, bo obszary dworskie nie płaciły wcale podatków gminnych. Więc prosta słuszność i sprawiedliwość domagała się, ażeby połączyć obszary dworskie z gminami, ażeby podatki gminne jednakowo były płacone tak z gmin, jak i obszarów dworskich i ażeby z tego połączenia wyszły gminy silniejsze.

Za czasów austriackich ustawicznie sprawa ta była podnoszona, wszystkie stronnictwa ludowe domagały się połączenia obszarów dworskich z gminami, jednakże wszelkie starania w tym kierunku pozostały bezskuteczne i ciągnęły się bez końca. Po wskrzeszeniu państwa polskiego sprawa została gładko bez oporu załatwiona.

Teraz narzuca się coraz bardziej sprawa przyłączenia do Tarnobrzega sąsiednich gmin wiejskich: Dzikowa, Miechocina i Mokrzyszowa po stację kolejową. Sprawa ta była już podnoszona za rządów austriackich, zajmował się nią gorliwie starosta Swoboda, jednakże wtedy trudna była do przeprowadzenia, gdyż rząd austriacki nie dbał o polskość miast galicyjskich.

Obecnie Tarnobrzeg posiada 3800 mieszkańców, w tym 2900 Żydów, a tylko 900 katolików, Żydzi więc mają ogromną przewagę i decydują o gospodarce gminnej. Po przyłączeniu Dzikowa, gdzie jest 1415 mieszkańców, w czym tylko dwunastu Żydów, Miechocina z 1000 i części Mokrzyszowa ze 175 mieszkańcami ludność katolicka doszłaby do liczby 3470 i uzyskałaby większość, a zarazem powiększyłby się obszar miasta. Wtedy byłby lepszy zarząd gminy, poprawiłyby się warunki dla przemysłu i handlu. wzmocniłoby się polskie mieszczaństwo. W okolicy tutejszej brak większych miast, znaczniejsze miejscowości, jak Rzeszów, Tarnów, Lublin, Radom oddalone stąd przeważnie o kilkanaście mil, potrzebnym więc jest, aby Tarnobrzeg stał się większym ośrodkiem miejskim dla tych stron.