Rozwija się też przemysł koszykarski. Powstały warsztaty koszykarskie w Dzikowie, Miechocinie, Wielowsi. Przemysł ten ma tu dobre warunki rozwoju, gdyż powiat tarnobrzeski położony jest nad kilkoma rzekami zarośniętymi wikliną i mogą nią być obsadzone nieużytki, nienadające się pod uprawę zbóż. Uprawa zaś wikliny bardzo się opłaca, więcej niż uprawa zboża. Przy tym uruchomienie tego przemysłu nie wymaga dużych wkładów, praca może być wykonywana w domach, nie w budynkach fabrycznych, przyrządy nie są liczne i nie są zbyt kosztowne. Ludność zaś może w nim znaleźć dużą część zarobków, których obecnie brak. Świadczy o tym wielki przemysł koszykarski w sąsiednim powiecie niżańskim, tj. w Rudniku, skąd już przed wojną mało ludzi wyjeżdżało do obcych krajów na zarobek, bo mieli go u siebie, a wyroby ich słynęły na całym świecie.

Utrzymały się wszystkie dawniejsze polskie warsztaty rzemieślnicze, a nadto przybyły nowe, których przed wojną w Tarnobrzegu nie było, jak dobry introligator Stefan Kantor i zegarmistrz Jan Serafin.

Dźwiga się przemysł budowlany, który był w zupełnym zastoju po wybuchu wojny światowej. Z każdym rokiem buduje się coraz więcej domów mieszkalnych, w Tarnobrzegu dochodzi do własnych domów wiele rodzin urzędniczych. W ten sposób zaspokojony został głód mieszkaniowy.

*

Wzrósł bezsprzecznie handel chrześcijański. W samym Tarnobrzegu powstały w czasie wojny i za czasów polskich następujące handle polskie: Składnica Kółek Rolniczych, Składownia Tytoniu, Bazar Brodkiewicza, sklep korzenny Franciszka Babuli, handle towarów mieszanych Leona Babuli, Czermińskiej, Wolańskiej, restauracje Murzyna i Chruścickiej, cukiernia Rączkowskiego, masarnia Jajkiewicza, Zderskiego, Wydry, skład apteczny (drogeria) Golasa, skład broni, połączony z pracownią mechaniczną Żarowia, przy tym dobrze rozwijają się założone przed wojną: Spółka Handlowo-Rolnicza „Gleba” z filiami w Grębowie, Baranowie i Majdanie Kolbuszowskim, księgarnia i handel przyborów kancelaryjnych K. Szpilki, piekarnie Aducha, Barnata, Gaja. Handel owocami, którymi przedtem zajmowali się wyłącznie Żydzi, przechodzi coraz więcej w ręce chrześcijańskie, przy czym rozpowszechnia się w okolicy wyrób win owocowych. Widzi się też coraz więcej, zwłaszcza w dni targowe, że gospodarze i gospodynie same sprzedają produkty swego gospodarstwa, a nie wyręczają się w tym Żydami. Przybywa coraz więcej straganów chrześcijańskich na rynku.

Należy zaznaczyć, że handle chrześcijańskie są przeważnie lepiej prowadzone niż żydowskie i już na pierwszy rzut oka można je odróżnić od żydowskich, gdyż odznaczają się zazwyczaj większą czystością i porządkiem wewnątrz i zewnątrz, przy tym więcej w nich rzetelności i uczciwości kupieckiej. Niesłuszne więc jest twierdzenie, że jedynie Żydzi są stworzeni do handlu, że Żydom się należy handel pozostawić, bo Polacy nie nadają się do tego, że nie umieją sobie w handlu poradzić. Owszem bez żadnej przesady można powiedzieć, że handle polskie przewyższyły odpowiedniego rodzaju handle żydowskie i powinny zachęcić nas do tym gorętszego zajęcia się handlem.

W rękach żydowskich pozostało dotychczas wyłącznie rzeźnictwo i handel mięsem wołowym, toteż jest powszechne narzekanie na ten handel, na brak dobrej wołowiny, a jatki żydowskie z tym mięsem przedstawiają się gorzej niż masarnie prowadzone przez chrześcijan.

Dopiero w ostatnich czasach za wzorem handlów polskich i Żydzi zaczynają staranniej i czyściej swoje handle urządzać.

Z rozwojem handlu chrześcijańskiego pozostaje w związku nabywanie realności przez chrześcijan w mieście. Dotychczas nabyli w Tarnobrzegu w rynku domy: Chruściel, Brodkiewicz, Babula Fr., Zderski, Rączkowski, Jajkiewicz, Wydro. Domy te zostały odrestaurowane, odnowione i wyróżniają się dodatnio wśród domów żydowskich w rynku.

Wielkie znaczenie dla dalszego rozwoju handlu w Tarnobrzegu miałoby odbudowanie ratusza. Przed wojną był taki ratusz w środku rynku i zajęty był głównie przez sklepy. Należał on do hr. Tarnowskiego. W czasie wojny został zupełnie spalony, pozostał po nim tylko plac. Ratusz ten powinien być jak najrychlej odbudowany i lokale w nim wynajęte kupcom katolickim, którzy obecnie nie mogą znaleźć sklepów w rynku. W sprawie tej zwracały się do hr. Tarnowskiego parokrotnie delegacje z Tarnobrzega i z Dzikowa, przedstawiając konieczność wybudowania odpowiedniego gmachu w rynku, wszystkie te jednak zabiegi pozostały do dziś dnia bezskuteczne.