Koło czwartej godziny pozostała z całego oddziału już tylko mała garstka, a resztki te broniły się bądź w drobnych kupkach, obróciwszy się plecami do siebie, i dając odpór na wszystkie strony, bądź pojedynczo. Na jednego broniącego się godziło już kilku i kilkunastu atakujących.

Jednocześnie wśród ogromnego upału dziennego ukazały się szeroko na horyzoncie groźne, czarne chmury i zaczęła się straszna błyskawica i grzmoty. Zdawało się, że nadszedł sąd ostateczny. Wnet pociemniało i spadła ogromna nawałnica deszczowa, która rozerwała i rozpędziła walczących i położyła kres walce.

*

Z tych, co byli w tej bitwie z okolicy tarnobrzeskiej, zginęli wówczas prócz Juliusza Tarnowskiego: Jan Hladik, Franciszek Uchański, Aleksander Lechowski, Karol Obst i czeladnik od Sierżęgi.

Michał Kułak i Krasiński dostali się do niewoli, z której powrócili po trzech latach317.

Ks. Hędrzak powrócił ranny w rękę318. Ludwik Czerwiński otrzymał ciężką ranę w głowę i miał posiekane w walce z dragonami obie ręce. Po bitwie wzięty był z pobojowiska przez jakichś dobrych ludzi i leczył się u nich; dopiero w jesieni, niezupełnie jeszcze wyleczony, wrócił do Tarnobrzega.

Stanisław Zderski, walcząc do ostatniej chwili i w grupie z innymi posuwając się ciągle w głąb kraju, uszedł z życiem dzięki gwałtownej ulewie i następnie wśród nawałnicy deszczowej zdążał sam ku Wiśle tą samą drogą, którą szedł przedtem oddział powstańczy. Napotykał wielu poległych, którzy miejscami wskutek ulewy leżeli zupełnie w wodzie. Zwłoki powstańców były przeważnie całkiem obdarte z ubrania, a nawet z bielizny, tylko Moskale mieli na sobie odzienie.

Koło godziny jedenastej w nocy przyszedł do Wisły. Miał jeszcze karabinek i osiem nabojów i stracił to wszystko dopiero, gdy Wisłę przechodził i, nie natrafiwszy na bród, ratował się przed utonięciem. Wydostawszy się na drugi brzeg, dostał silnej febry i leżał na brzegu do świtu, następnie nadwiślem zdążył tegoż dnia, w niedzielę nad wieczorem, do Tarnobrzega. Chociaż od piątku nic nie jadł i odczuwał głód wielki, nie śmiał nigdzie po drodze prosić o posiłek, wstydząc się przegranej. Doszedłszy do domu, legł wyczerpany pod drzewem i tu spotkała go matka. Ta, całując syna, wśród wielkiego płaczu opowiadała, że, gdy się modliła tegoż dnia przed cudownym obrazem Najświętszej Marii Panny Dzikowskiej, miała przeczucie, iż powstańcy zostali rozbici, i trapił ją straszliwy niepokój o los najbliższych319. W ten sposób wrócili też z tej bitwy Salczyński i Swoboda, każdy z osobna, nie wiedząc jeden o drugi. Radek wrócił na koniu Juliusza Tarnowskiego.

Zwłoki hr. Juliusza Tarnowskiego, wyszukane między poległymi przez brata Jana (późniejszego marszałka krajowego), przewiezione zostały w zimie potajemnie do Dzikowa przez Jerzego Barkę, koniuszego zamkowego, i złożone w grobach rodzinnych hrabiów Tarnowskich w podziemiach kościoła oo. Dominikanów.

Przy wielkim ołtarzu w tymże kościele znajduje się pomnik jego z następującymi napisami: