Rozdział III

Uprawa gruntu. Wartość gruntu. Narzędzia rolnicze. Nasiona i kolejne następstwo płodów. Ogrodnictwo i warzywnictwo. Kwiaty w oknach i ogródkach. Pszczelnictwo. Pastwisko. Hodowla i ceny koni, krów, trzody i drobiu. Głody za pańszczyzny i niedostatek chleba w czasie popańszczyźnianym. Drogi. Wylewy. Pożary. Klimat dawniejszy.

Uprawa gruntu w czasach popańszczyźnianych była bardzo licha, i to zarówno we dworze, jak i na wsi. Tak tam, jak i tu, grunta były zarośnięte, na środku niwy61 rosły ciernie i chwasty różnego rodzaju, perz plenił się tak, że pług trudno było do ziemi włożyć; nie brak też było dołów z wodami i różnych nierówności. W stertach zbożowych na niwach pańskich gnieździły się świnie dworskie i chłopskie, i nikt się o to nie gniewał.

Mało się wtedy o to troszczyli, aby ciernie wykopać, grunt odwodnić, zrównać, z chwastów i perzu oczyścić; zamiast łąki były bagna. Blisko trzecia część ziemi leżała odłogiem, nieuprawiona. Chłop był przyzwyczajony za pańszczyzny robić w gruncie jak za szarwark62, aby mu dzień zeszedł, tak u siebie, jak i we dworze; miał to na myśli, że to wszystko gospodarstwo nie jego, więc spychał tylko robotę z dnia na dzień.

Taka licha uprawa była jeszcze ze dwadzieścia lat po pańszczyźnie, potem dopiero zaczął się postęp, najpierw we dworze, a następnie i u chłopów.

Orali wszędzie w czteroskibowe zagony, więc wskutek tego wiele pola odchodziło bezużytecznie na bruzdy. Ale kolejne następstwo robót w gruncie było mniej więcej takie jak obecnie. Ścierniska były najpierw pokładane, czyli przeorywane, następnie zawłóczone bronami, a gdzie było więcej perzu, tam przed włóczeniem radliło się osękiem63; pod siew zaś albo jarzyny orało się drugi raz na świeżo. Ziemniaczyska zawłóczyli tylko z perzu i chwastów i dopiero pod siew orali. Jednakże z powodu lichych narzędzi grunt nie był tak czysto wyprawiany jak obecnie.

Ugorów chłopi nie zostawiali; zostawiano je tylko we dworze dla dworskiego bydła i wołów. Grunta piątej klasy, których we wsi najwięcej, tj. na Ogniskach i w Nawozach, nawozili gnojem co cztery lata, nad Wisłą zaś w lepszym gruncie gnoili rzadziej64.

*

Jaka była wartość gruntu w pierwszych latach po ustaniu pańszczyzny, tego nikt nie wiedział ani nie słyszał, żeby kto grunt kupował i jakieś pieniądze chciał dać.

W ogóle przed nastaniem wolności dzielenia gruntu i hipoteki nie kupowali chłopi gruntu wiecznością. Zwyczajnie mówili: „Czy to ja będę wiecznie żył, żebym kupował wiecznością”. Zresztą handel ziemią był utrudniony, bo na sprzedaż trzeba było otrzymać pozwolenie z Rzeszowa. Brali więc wtedy grunt tylko w dzierżawę, płacąc z morgi 5 zł rocznie i to najczęściej nie pieniędzmi, ale ziarnem lub ziemniakami na wiosnę. Tego zwyczaju trzymał się ogół chłopów jeszcze i po nastaniu hipoteki i we wsi mogło się znaleźć na razie zaledwie paru takich, co z tym zwyczajem zrywali i grunt nabywali na własność.