W ogóle teraz trudniej Żydom tak się bogacić. Mogą się w handlu mieć lepiej i żyć lepiej niż np. chłop na roli lub niższy urzędnik, ale w tak krótkim czasie tak ogromnych majątków nie zbierają, a zaczęło się to od tego czasu, gdy szkoły nastały i ludzie zmądrzeli, gdy zaczęło upadać pijaństwo i ludzie mniej się bawili i gdy zaczęły powstawać kółka rolnicze i sklepy chrześcijańskie.
Obecnie do najbogatszych, prócz Lama, należą jeszcze Salomon Korn, który początkowo miał tylko sklepik i był niebogatym, dopiero, gdy się wziął do handlu ziemią, do kupna gruntów chłopskich i parcelacji folwarków i dworów, doszedł do wielkiego majątku. Mniej bogatym od niego jest Beniamin Federbusch, którego ojciec robił sukmany chłopom i który początkowo był zwyczajnym Żydkiem, z którym nikt się nie liczył, ale gdy zaczął handlować gruntami, kupować, sprzedawać, wymieniać, przy czym bywał na śledztwie sądowym, doszedł do takiego majątku, że go stać było na dziesiątki tysięcy koron149 i ma kamienicę w rynku.
Rozdział VI
Dawniejsze życie towarzyskie wśród chłopów. Schadzki sąsiedzkie. Zabawy niedzielne. Wesela: swaty, spraszanie na wesela, rózgowiny, orszak ślubny, w karczmie i na gospodzie, zwyczaje i obrzędy weselne. Muzyka. Chrzciny. Przezwiska. Figle i zakłady. Pijaństwo na zabawach i przy różnych okolicznościach. Misje przeciw pijaństwu.
Co do stosunków towarzyskich chłopi żyli dawniej w oddzielnej gromadzie, prawie wyłącznie sami między sobą, co zresztą z pewnymi zmianami dotychczas przetrwało.
Dzikowscy chłopi i z innych wsi okolicznych przyjaźnili się często z mieszczanami tarnobrzeskimi, zapraszali ich w kumy, na wesela i inne zabawy i wzajemnie przez nich byli zapraszani. Sami między sobą schodzili się chłopi już to na zwyczajnych schadzkach sąsiedzkich, już to na zabawach. Odbywało się to częściej niż obecnie, bo teraz żyje każdy sam dla siebie.
*
Schadzki odbywały się w zimie wieczorami po domach, latem zaś w niedziele i święta siadywali gromadnie na murawie w miejscu dogodnym przy drodze i rozgadywali się najchętniej o pańszczyźnie, która niedawno ustała, o wojnach, które starsi zapamiętali, i straszyli się wojnami, które przyjść mogły; dalej opowiadali o cholerach, jakie grasowały, o czarach i strachach. Nadto lubili różne opowieści, żarty, zagadki i przepowiednie, nowiny i wypadki, jakie wydarzyły się we wsi i okolicy.
To wszystko znaczyło dawniej tyle, co dziś czytanie książek lub gazet, a kto umiał opowiadać, tego obsiadali dookoła i słuchali jak Żydzi rabina i wierzyli każdemu opowiadaniu, jak dziś wielu daje wiarę każdemu drukowanemu słowu.
Co do przepowiedni, mówili na przykład, że nastaną takie czasy, iż drogi będą kamienne, a niejeden nie mógł wyjść ze zdziwienia, jakby to być mogło, żeby droga była kamienna, bo wszędzie widziało się tylko drogi zwyczajne, podobne do dzisiejszych polnych. Albo przepowiadali, że będzie wisieć kłódka u lasu, to jest, że lasy będą zamknięte, podczas gdy dawniej lasy były dla ludzi i wolne i każdy mógł dowolnie korzystać z drzewa i wszystkiego, co las daje, jak dziś korzysta z powietrza i wody.