— A ty prowadzisz kooperatywę?
— W trzecim oddziale.
— I chcecie kupić podarki i ozdoby choinkowe? Ile masz? Sto — tysiąc dolarów?
— Tylko dwa dolary bez czternastu centów.
— To mało, ale ja i tego nawet nie miałem, kiedy układałem wystawę w sklepie mister Tafta. Poczekaj no: a kiedy skończyłeś, jego matka częstowała cię kawą?
— Nie, panie. Matka jest chora.
— Chora? No, panowie, bierzcie się do roboty, a tego klienta sam załatwię. Niech tu przyjdzie chłopiec.
Uderzył laską w pustą skrzynię.
— Włóż komplet od nr 714 do 722 po tuzinie. Tylko prędko. Ozdoby nr 865, jak do kompletu czwartego. Prędzej! Dopełnij lalkami nr 75 i na wierzch kilka piłek, żeby się nie potłukły. I odesłać do mister Tafta dla Dżona Tulfona.
— Dżeka Fultona — poprawił Dżek. — Jeżeli to ma być dla mnie — dodał Dżek, wyjmując pieniądze.