Podpisali: Harry Passon, Dżems, Fanny, Ella i pani.

Dżek był bardzo zadowolony. Ale w życiu nigdy razem wszystko się nie udaje. Stanie się coś przyjemnego, a potem zaraz zmartwienie. Jedno dobre, drugie złe. Za jedno pochwalą, za drugie się gniewają. I szkoda, że się nie udało, i dobrze, że się można przynajmniej pocieszyć.

Więc tego samego dnia, kiedy komisja rewizyjna podziękowała, że dobrze prowadził rachunki, było akurat zadanie klasowe, którego Dżek nie umiał rozwiązać.

A nazajutrz miał jeszcze jedno, zupełnie inne zmartwienie. Nelly umarł ojciec.

Dżek nie wiedział, dlaczego Nelly nie przychodzi, i co dzień szukał w szatni na wieszaku białego płaszczyka. Kołek był pusty przez cztery dni, a piątego dnia zobaczył Dżek czarny paltocik i kapelusz z krepą. Nie domyślił się od razu, ale tak jakby się przestraszył. Prędko biegnie po schodach i zaraz widzi Nelly, ale w żałobie. Koło Nelly stały dziewczynki i rozmawiały. Dżek usiadł na swojej ławce, wyjmuje książki z teczki, ale nie wie, co robić.

Doszła110 do niego Doris.

— Wiesz, Dżek, Nelly umarł ojciec.

— No więc co, że umarł? — mówi Dżek i układa książki, a w gardle tak mu jest jakoś, że trudno oddychać.

— Na suchoty111 umarł. Nelly cały rok będzie chodziła w żałobie. Na wsi umarł. Nelly też była na wsi. Dopiero wczoraj przyjechała ze swoją mamą.

Teraz Dżek wie wszystko. I na szczęście jest dzwonek, i pani weszła, i zaczęła się lekcja.