— Nie zapominaj o nas. Nelly będzie teraz smutno bez brata, chociaż się czasem czubili.
I uśmiechnęła się, ale zupełnie tak samo jak Nelly.
Dżek opowiedział w domu, gdzie był, i mama obiecała, że może odda do szycia matce Nelly, jeżeli coś będzie potrzeba.
A w sobotę odbyło się na ostatniej lekcji posiedzenie kooperatywy i biblioteki. Pani miała być także, ale się śpieszyła i nie przyszła.
Fil niemożliwie się zachowywał. Tak błaznował, że wreszcie Dżek zniecierpliwiony powiedział:
— Jeżeli Fil nie wyjdzie z klasy, nie chcę prowadzić posiedzenia.
Bo kasa kooperatywy, już po zakupieniu nowych zeszytów i stalek, ma cztery dolary i sześćdziesiąt centów, więc Dżek nie wie, co chcą, żeby kupić.
— Sznapsa112 — woła Fil. — Dla każdego funt kadryla113 i pączki, bo teraz karnawał!
Głupi taki, że nie wiem. Zaczynają się śmiać i kłócić, ile kto może zjeść kiełbasy.
— Załóż się — wrzeszczy Fil na cały głos — że sam jeden zjem dwadzieścia serdelków!