„Wiem. Cóż ja na to poradzę. Prosiłam, żeby nie pożyczał, bo może nie oddać”.

A ojciec daje pani Parkins dwadzieścia pięć centów i Dżek wie, że znów nie będzie palił cygar i pewnie się rozchoruje, bo kto się już przyzwyczaił, musi palić. Ojciec chory — mała Mary płacze.

Mister Fay wchodzi i pyta się:

„Gdzie jest skrzynka Dżeka? Jeżeli nie oddaje siedmiu dolarów, zabiorę przynajmniej skrzynkę. Ooo, jest tu sporo różnych rzeczy. Nawet centa znalazłem. A Dżek mówił, że nic nie ma”.

I odwija z bibułki centa otrzymanego od Nelly.

Wszystko tu nie było naprawdę, tylko mu się zdawało czy śniło. Bo zaczął jęczeć i płakać przez sen, aż go matka musiała obudzić.

— Co ci jest, Dżek, boli cię co, chory jesteś?

I dopiero Dżek matce opowiedział. Zmartwili się rodzice.

Miał jeszcze Dżek dwie konferencje: z kierownikiem szkoły i z mister Fayem.

Mister Fay przyjął wiadomość zupełnie spokojnie.