I chociaż nie wziął książki, ale się nie obraził.

Stanley mówi, że jutro będą u nich goście, bo są imieniny ojca.

— A nauczyłeś się jakiego powinszowania? — zapytuje Dżek.

— Z czego się mam nauczyć?

— A są książki z powinszowaniami. Wierszyki, rozumiesz, powinszowania różne.

Stanley nie rozumie, ale tym bardziej chciałby taką książkę zobaczyć.

— Jak napisać: „zmarznięta woda”? — zapytał się Todda.

— No jak? Bierze się ołówek albo kredę i pisze się.

— No to napisz.

— Ale po co? — mówi nieufnie Todd, obawiając się podstępu.