Koło stolika zebrała się połowa klasy.
„Mnie! — Mnie! — Ja chcę! — Nie pchaj się — ja pierwszy! — Dżek, prędzej, bo muszę iść do domu!”
Nawet najspokojniejsi się pchali. Szczęście, że Fil dostał już rano swoją książkę: byłoby nie do wytrzymania.
— Dżek, tylko pamiętaj, że ja zamówiłem.
Tymczasem brali byle co, aby tylko Dżek zapisał nazwisko, aby znać było, że biorą książki.
Klaryssa poszła, jak zwykle, do domu, a Dżekowi naprawdę trudno było dać sobie samemu radę. Ten i ów ofiarował mu się z pomocą. Ale Dżek zauważył w tłumie Nelly i pomyślał, że byłoby dobrze, żeby ona mu pomagała. Dla Nelly schował Dżek książkę: Lalka ze szmatki i papieru, ale nie wiedział, co robić, żeby inne dziewczynki nie zauważyły.
— Dżek, daj i mnie coś — mówi Nelly.
— A możesz trochę poczekać?
— Dobrze — zgodziła się Nelly.
Aż przyszła i jej kolej. Klasa była już pusta.