— Więc słuchaj, Dżek. Tobie bardzo się śpieszy, ale trudno: zaczekaj parę dni. Dowiem się, kto prowadzi kooperatywę w siódmym oddziele.

— Wiem, proszę pani, on się nazywa Horton.

— Ach, i to nawet wiesz.

Często dorośli się dziwią, że dzieci coś wiedzą. Jakby trudno było dowiedzieć się, jeżeli komuś bardzo zależy.

— Więc rozmówię się z Hortonem, żeby ci pokazał, jak prowadzi rachunki, żeby ci wszystko objaśnił. Masz wprawdzie dobrą pamięć, ale wszystkiego pamiętać nie można, więc trzeba zapisywać. Tymczasem rozmów się z Klaryssą, czy zechce ci w tym dopomagać.

— Klaryssa mi już nie pomaga — szybko powiedział Dżek.

— Dlaczego? — zdziwiła się pani.

— Powiedziała, że i tak sam wszystko robię, więc po co ma się nazywać, że jest bibliotekarką?

— Pokłóciliście się?

— Nie. Tak sobie odeszła.