— Nie, rozmawialiśmy o naszych sprawach. To jest właśnie bibliotekarz Fulton, o którym panu mówiłam.

Kierownik podał pani palto, pani powiedziała coś, ale pewnie po francusku, bo Dżek nie zrozumiał. Potem pani pożegnała Dżeka i wyszli, bo już było po lekcjach.

Na korytarzu stał Fil.

— Cóżeście tak długo gadali?

— No, nie wiesz? O kooperatywie.

— Pozwoliła?

— Dopiero mi powie za parę dni.

— Na pewno pozwoli. Wiesz, co powiedziała o tobie kierownikowi?

— No co?

— Że jesteś „szczególny chłopak”. Daj pyska, brachu, ty jesteś szczególny, a ja mam ruchliwy umysł.