— Co znaczy: „szczególny chłopak”? — zapytał się Dżek.
— Choroba tam ich wie. Ja ci mówią, że się z nią kierownik ożeni.
— Dlaczego?
— Już ja się na tym znam. Jak wychodzili, to ją trącił czy coś i powiedział: pardon.
— Więc co?
— Jak kawaler z panną zaczynają: pardon i merci, to się na pewno ożenią.
— A co znaczy: merci?
— Merci to po francusku: dziękuję.
Dżek przypomniał sobie, że tak właśnie powiedziała pani, kiedy kierownik podał w kancelarii palto. Jak ten Fil wszystko wie — tylko szkoda, że taki łobuz.
— Ach, Fil, żebyś ty był spokojniejszy!