I jeszcze jedno:

Węglarz niósł na plecach kosz z węglami. Jeden węgiel mu wypadł. Podniosłem i podałem. Powiedział „dziękuję” takim łzawym głosem, że kamień by zapłakał. Z jaką rozkoszą pochwyciłbym tę biedną, czarną od węgla, spracowaną rękę i przycisnąłbym do ust, z jaką rozkoszą złożyłbym głowę na jego spoconej, nigdy niemytej i porośniętej włosami piersi i płakał nad jego dolą jak ten węgiel czarną i jak jego: „dziękuję” smutną, i jak przysługa, którą mu wyświadczyłem, drobną.

Zaiste jak są różne spojrzenia: obojętne, przelotne, dyskretne, miłosne, ciekawe, ironiczne, dobrotliwe, zaczepne (ta mała), wstydliwe, odpychające, marzące, litosne itd. — tak są i różne pocałunki: od najczystszych jak tchnienie motyla do gorących jak wulkan, od godnych anioła do — szatana. (Spojrzenia i pocałunki — temat do studium).

Teraz przyszło mi na myśl, że wszak Wedeking143 dowiódł w przebudzeniu się wiosny wyższości uświadomienia w wychowaniu. Ponieważ i ja, i madem. Janina byliśmy uświadomieni, mogliśmy bez obawy ślizgać się nad zawrotną głębiną „pieśni bez słów”.

Dziesięć stron zapisałem bez znużenia, a za ostatnie wypracowanie polskie dostałem trzy, chociaż bez zarzutu, bo krótkie.

Więc moja senność i starcze niedołęstwo minęły, czy pod wpływem listu p. Julii? Czy aż taką jest potęga autosugestii?

23 styczeń

Czytam mowy Cycerona144 i Demostenesa, podziwiam strukturę, korzę się przed logiką rozumowania i zachwycam językiem. Ale ja inaczej przemawiałbym, gdybym widział ojczyznę w niebezpieczeństwie albo bronił człowieka przed śmiercią. W ogóle sądownictwo winno być zreformowane. Przed sędziami-poetami winien stać obrońca-marzyciel, a nie zimny, chłodny formalista przed urzędnikami. Sercem należy bronić, a nie paragrafami, na zasadach etyki karać, a nie kodeksu. Dziś okoliczności łagodzą winę, a one powinny zupełnie ją usunąć. Nie wolno karać ojca, że kradnie dla dzieci lub zabija tego, kto nastaje na cześć córki, albo broni swego honoru. Uderzenie w twarz to tylko zakłócenie publicznego spokoju, więc kara 3–5 rubli, a moim zdaniem to zabójstwo, za które karą kula w łeb. Chłopi płacą raty, a nie biorą kwitów, i wśród zimy wyrzuca się na śnieg 30 rodzin, bo nie ma na potwierdzenie papierków. Kto kłamie? — pytam się: chłopek nabożny, pracowity, nieśmiały czy bezczelny i bezbożny spekulant, czyja przysięga winna zaważyć na szali?

A medycyna, która bogacza dla kaprysu wysyła na południe, a nędzarza „leczy” w suterynie pigułkami, choć miesiąc słońca powróci mu życie, da rodzinie pracownika, a dzieciom nie da wyrosnąć na prostytutki i złodziei? Jak sąd śmie karać te ofiary nędzy i ciemnoty?

Zdawało mi się niedawno, że te dziewczyny (?), które tak nisko upadły, nie zasługują nawet na litość. Kraść, zabijać nawet, ale nie za pieniądze kupczyć uściskiem. Wszystkie zbrodnie ludzkie zna świat zwierzęcy i roślinny w imię walki o byt, dąb kradnie światło krzewinie, chwast zagłusza (zabija) kwiaty. Tylko ta zbrodnia jest udziałem człowieka, ba — kobiety! Ta plama przygniata cały ród kobiecy. Hańba, hańba — najokrutniejszy wyraz ludzkiego słownika — gorszy od niewoli.