Zreformować świat to znaczy zreformować wychowanie...

Zaczepił mnie jakiś człowiek, piłę miał przewieszoną przez ramię.

— Czy pan nie wie o jakiej pracy?

Dałem mu czterdzieści dwa grosze.

— Niech się pan mnie nie brzydzi — powiedział, chciał pocałować w rękę, błogosławił.

Prosił o pracę, dałem mu jałmużnę. Uciekałem jak z miejsca zbrodni. Ile ja niepotrzebnie wyrzuciłem pieniędzy. Póki istnieje nędza, nie mam prawa wydawać dla siebie. O nich muszę i powinienem myśleć przede wszystkim.

Ha, ja mam myśleć o tych, o których Bóg nie myśli. A czy choroby dziedziczne nie są krwawym świadectwem przeciw Niemu?

Mod. mówił o szkołach filozoficznych w Grecji. Szkoła cyników została zupełnie spaczona. Czy i soc. ulegnie temu losowi, jak przepowiadają niektórzy — czy rzeczywiście „świat jest przemianą zła wieczyście trwałą”, jak mówi Tetmajer, czy też pnąc się „naprzód i wyżej, przez szereg istnień padających marnie” — dąży do ideału, jak twierdzi Asnyk?

26 styczeń

Już od dwóch dni jest mi dobrze. Doznaję jednak takiego uczucia, jakie mają ludzie bezgranicznie szczęśliwi: strachu, aby kto nie przerwał brutalnie tej ciszy, tego półmroku myśli i uczuć.