11 marzec

Prawie nowela.

Ostatnie zadanie przed kwartałem decyduje o stopniu na cenzurze. Przepisać nie można, bo Argusowe151 oczy nauczyciela wszystko dojrzą. Samemu trzeba się błąkać w mistycznym świecie formuł i cyfr. Gorączka nie pozwala panować nad myślami, trzeźwo rozumować. A spokój potrzebny do zimnych cyfr. Jedna drobna wątpliwość pozbawia równowagi, traci się grunt pod nogami, bo tu jeden błąd pociąga za sobą cały zastęp błędów — jak w życiu. Ile razy za drobny błąd, zrobiony przez nieuwagę, dostało się dwa, iluż to ludzi takiej dwójce zawdzięcza złamane życie. Czy dziw więc, że głowa płonie, oddech grzęźnie w piersi, a serce trzepoce się jak gołąb w klatce? Jedno zadanie na tydzień często napełnia trwogą dziesiątki młodzieży — o ironio — szczęśliwej młodzieży. W wilię mózg się wysila, aby przeczuć, co będzie, co powtórzyć, co może się przydać. Zrobię czy nie zrobię? To pióro kreśli ratunek albo wyrok śmierci — własne pióro. Wyrok zbrodniarza podlega rewizji w senacie, a wyrok nauczyciela, zależny od sympatii lub odwrotnie, od przelotnej myśli, chwilowej fantazji, przypalonego obiadu — jest nieodwołalny.

Ostatnie zadanie. Nauczyciel zdwoił czujność. Po podyktowaniu tekstu — grób, cisza martwa. Kto podniesie głowę z nad zeszytu, ten spotka się z nieufnym a szyderczym wzrokiem nieubłaganego nauczyciela.

A za oknem wiosna stanowi kontrast taki. Myśl rwie się w pole, w las, skowyczy za kąpielą w słońcu. I tylko te szyby pełne pyłu dzielą płuca nasze od najwyższej rozkoszy oddychania powietrzem budzącej się wiosny.

Przenoszę wzrok ku tym 36 uczniom — niemym i nieruchomym, których więżą przemocą, gdy oni rwą się do... wiosny, do której ma prawo zwierzę, ptak, robak lichy, a którą nam zagrodziła potrójną kratą zabójcza cywilizacja.

Ci uczniowie, związani teraz w jedną nierozdzielną całość wspólnego gwałtu, wspólnej niewoli-niedoli, czym będą za lat dziesięć, dwadzieścia?

To zadanie tkwić będzie, jak „cierń w krwawej nodze”, w ich nerwach przez całe życie, a może i w ich dzieciach. Ta godzina spędzona tu w dusznej izbie, a nie w kryształowym wietrze wiosennym, jak ananke152 zawiśnie na ich płucach.

Minuty biegną, praca wre coraz goręcej, pot rosi czoło. Ostatnie wysiłki strudzonej myśli. Ile w takich chwilach popełnia się błędów przez nieuwagę.

Nauczyciel chodzi spokojny, na chwilę nie spuszcza oka z klasy. Duma, poczucie obowiązku, sprawiedliwości nie pozwalają, aby ktoś ściągnął... ostatnie zadanie.