— No prędzej. Wiesz: w tym nowym sklepie dodają do każdego kajetu jedną ogromną pieczątkę albo sześć małych, i do wyboru. A do brulionu dodają łańcuszek.
— Jaki łańcuszek?
— Prawdziwy.
— Kłamiesz.
Józio jest bezgranicznie zadowolony, że udało mu się zainteresować starszego brata swoim wielkim odkryciem.
— O, widzisz: naklejka, bibuła, sześć pieczątek i stalka26.
— Ta stalka nic niewarta.
— No to co? A pieczątki ładne?
— Tak sobie.
Józio czuje żal do Stasia: sądził, że go olśni, oszołomi, a tymczasem... Nie wie biedak, że Stasio ma dwójkę z ruskiego.