Katarynka poczyna wygrywać. Dziewczynka bierze w rękę dwa końce sukni, unosi ją i staje na palcach.
Nagle Antek drgnął: usłyszał poza sobą znajomy mu głos pijacki.
— Niech no i ja zobaczę, co tu jest — woła, zataczając się, pijak.
Antek cofa się, chce usunąć się z drogi, ale pijak chwyta go za ramię mocno i uparcie się w niego wpatruje.
Katarynka skowyczy. Na wzniesieniu tańczy dziewczynka. Okopcone lampy migają.
— Antek, ty tu? — pyta pijak.
— Puść mnie, ojciec.
— Antek, ty tu? — powtarza.
Antek się wyrywa.
Spoza przepierzenia wychodzi magik: