— Co się z nim stało? Podobno zszedł się z Maślarzem.
Wieje chłodny wiatr.
Nagle spoza drzewa wysuwa się jakaś postać skurczona w łachmanach.
— Kto tam? — pyta.
— Swój — odpowiada Antek.
— A do kogo to?
Postać w łachmanach zbliża się do Antka i zagląda mu w oczy. Szczęki drgają włóczędze nocnemu, zęby szczękają.
— Do Bzika. Jest w karczmie?
— Nie jeszcze.
— A będzie?