— Kwita z nami — mówi, a oddalając się dodaje — tchórz, rabin uczony!
Znów zbliża się.
— Możesz nie wracać do nas. Już ja ciebie osmaruję przed swoimi. A w drogę mi nie właź, bo...
Nie dokończył. Antek go zrozumiał.
Bzik przeszedł na drugą stronę ulicy, przywitał się z idącym do szulerni „motiakiem”, poszli razem.
Antek stał oparty o mur. Drżał całym ciałem...
Fanciarkę znaleziono nazajutrz nieżywą. Umarła z przerażenia.
Antek nocował w cyrkule.
Gdy go nazajutrz pytano o miejsce zamieszkania, rzekł:
— Czerniakowska.