Odsuwa się. Obok niego przechodzi konduktor.

— Panie konduktorze, mogę bez biletu?

— Dokąd?

Wymienia nazwę stacji.

— Idź do służbowego.

— Gdzie?

— Ostatni. Tylko tamtą stroną.

Antek przeskakuje przez wagon. Zachodzi od strony przeciwnej.

A! nareszcie. Odetchnął. Jeszcze drżał ze strachu.

— Boże, jakie to straszne było! — szepce.