— Chciałem powiedzieć, że pragnę, żebyś ty była bardzo szczęśliwa.
— Ja szczęśliwa?
— Czemu nie?
— Nie, mój kochany, ja nigdy nie będę i nie chcę być szczęśliwa. Za wiele wiem, za wiele już cierpiałam. Ja mogę być tylko dobra.
— I jesteś nią.
— O, nie.
Nagle Mańka zmrużyła oczy, wstała, wychyliła się przez okno i znów wpatrzyła się w jeden punkt z zajęciem.
— Na co patrzysz, Maniu?
— Poczekaj. Zdaje mi się, że ktoś idzie.
Drogą szedł ktoś szybko, rozglądał się, przystawał. Zatrzymał się i o coś pytał przechodzącego włościanina. Znów szedł.