— Ja przecież mam matkę.

— Ale twoja matka jest nieszczęśliwa.

Po długiej chwili milczenia Mańka mocnym, stanowczym głosem rzekła:

— Moja matka nie jest nieszczęśliwa, ale jest podła i ja jej nienawidzę. Ja bym... ja bym ją... ją... zamordowała. Ona...

— Nie mów, Maniu, teraz. Staraj się usnąć. Pomówimy o tym jeszcze. Śpij, Maniu.

— Ale pani tu zostanie?

— Zostanę.

— Całą noc?

— Całą.

— Niech się pani położy tu przy mnie.