— A pani bardzo mamę kocha?

— O, widzi pan. Niech pan teraz nic nie mówi.

(Pierwszy toast).

— A teraz na pana kolej.

— Ale proszę wypić cały kieliszek.

— A powie pan toast?... Doprawdy, że to nieładnie: wszyscy wiedzą, że pan jest poeta.

— A czy ja także jestem wielki poeta?

— Nie, mały, uparty i nieznośny. Niech pan nie dolewa... Cicho.

(Drugi toast: nasz lekarz fabryczny).

— Czego się pan śmieje?