— Fe! jaki pan nieznośny.

— No widzi pani: fe!

— Niech się pan odsunie. Patrzą na nas.

— A gdyby nie patrzyli?...

Wstajemy.

Ogólne wrażenie:

Ptaszyno mała, jesteś urocza ze swą wstążeczką białą w czarnych włosach i swymi błękitnymi oczętami, patrzącymi z niezdrowym zaciekawieniem na świat przeczuwany; z policzkami zarumienionymi drganiem nieznanych żądz.

Całowałbym, całował, całował — bez opamiętania.

II

Mama Stefci: