— E, zimno — ociąga się chłopiec.
— A jak sam latasz, to ci ciepło. Bierz kapotę i ruszaj — żywo!... A ona, jak to dzisiaj się pośpieszyła.
Wikta się rumieni. Twarzyczka ładna, świeża.
— A pan Jan nie ma łóżka? — pyta Wilczek.
— Nie, nie mam... Trzeba kupić.
— To nic: może pan Jan ze mną spać... I jak pan nie ma pieniędzy, to można wziąć na wypłat, po pół rubla na tydzień.
W dorożkarskim uniformie wchodzi Grosik.
— Na, masz — oddaje żonie pieniądze. — A to dla ciebie, knocie.
Kazik rzuca miotłę i chwyta papierek łakomie.
— Poczekaj, nie spiesz się.