— Nie potrzeba... Ty to zaraz z wódką — wtrąca żona.

— Niech idzie — rozstrzyga ojciec.

Wikta zarzucą chustkę i wychodzi.

— Przy wódce najlepsza znajomość — dodaje dorożkarz.

— A tośmy się już z panem Janem poznali raz przy wódce — powiada żona.

— Tośmy się poznali u hrabiów, a teraz poznajmy się drugi raz u chamów.

— Znowu zaczynasz?

— Będzie czas, że i skończę. I wszyscy skończymy. — No nie, panie Janie?

Grosik miał słuszność. Przy wódce rozmowa stała się żywsza, ogólniejsza. Mgła dymu z papierosów zawisła w powietrzu.

Ostatni wraca Stasiek z podwórza.