— A czego wlokłeś się za mną?
— Nie wiem.
Dreszcz raz po raz mną wstrząsa.
Otwiera drzwi kluczem od zatrzasku.
— O, tatuś przyszedł! — słyszę okrzyk.
Rozpiął futro.
— Masz! — A na drugi raz każę cię aresztować...
Chwytam za klamkę. Moneta z brzękiem wypada mi ze skostniałej ręki. Mówię szybko gorączkowo:
— Vous vous trompez, monsieur. Vous me prenez pour un voleur. J’étiudie la mèdicine218... On m’a congédié — vous comprenez... J’ai de vieux parents... Ils ne savent rien... J’ai vraiment faim... Je n’ai encore rien mangé aujourd’hui.219
Ciekawość i jakiś cień niby-współczucia walczą w nim z nieufnością.