Zostaliśmy sami.
Adela rozgląda się wokoło z przestrachem — siada na krześle wyściełanym.
— Janek, co to znaczy?
Przypomniała mi się scena widziana przed paru dniami:
Sześcioletnia może dziewczyna stoi w chustce przed sklepikiem i patrzy łakomie na rozłożone w pudełku przy drzwiach uchylonych — cukierki. Jednolatek chłopak stanął za nią i zasłonił jej rękoma oczy. Wyrwała się przestraszona, obejrzała, pochwyciła go nagle za rękę i powiedziała prędko: „słuchaj, ukradnij cukierek”.
Dlaczego mi się to przypomniało i dlaczego ogarnęła mną wściekłość?
— Janek, co się z tobą dzieje?...
— Dziękuję pani za pięćdziesiąt rubli — syknąłem.
Drgnęła.
— Nie miałam — odparła.