Za niego wyszłaby za mąż, lecz tylko za niego i tylko pod jednym warunkiem.

Ale to niemożliwe. — Więc zostanie siostrą miłosierdzia albo będzie wielką aktorką, albo wstąpi na uniwersytet, albo sama na siebie będzie pracowała, żeby nie brać nic od rodziców — i wychowywać będzie biedne sieroty.

A na pensji nauczyciel był niesprawiedliwy i stawiał jej piątki. — A na ulicy mężczyźni, gdy było błoto, patrzyli na nogi.

Żeby choć suknię już mieć do ziemi!

To było dawno...

I jak się stało to wszysto, co potem?

Rodzice!

Dopóki była na pensji, nie znała rodziców, a oni jej nie znali. Kochała rodziców, rodzice ją kochali.

Nie chce wyjść za mąż? — Wszystkie tak mówią do czasu.

Na uniwersytet? — Teraz to w modzie.