— Ja nikogo, nikogo nie kocham.

— Masz słuszność, dziecko moje: nie kochaj nikogo, tylko myśl o sobie.

— A ty, mamo, także nie kochasz nikogo?

— Nikogo prócz ciebie.

— Ty mnie pilnujesz, ale nie kochasz — o nie!...

— Nie płacz, bo mi się serce kraje.

— Ty, mamo, masz serce?... Powiedz mi, co ty masz w tym sercu?

— Ciebie.

— I nikogo, i nic więcej?... Teraz już rozumiem.

— Co rozumiesz?