— Panna — brzmi cicha odpowiedź.

— Lat? — Dziewiętnaście. — Zajęcie? — Służąca.

Zapisał, kazał podpisać; kto niepiśmienny, podznaczył krzyżykiem — wreszcie wydał kartkę do kasjera.

— No?! — (Kolej na nas). — Dzieciak ma już osiem miesięcy? Dlaczego jeszcze nie chrzczony — coo?

— Tak jakoś — mówi pan Tomasz.

— Wy zawsze wszystko tak jakoś, a ja potem będę odpowiadał za to? — Nie wiecie to, praw nie znacie — pierwszy raz to dziecko podajecie?

Pan Tomasz prawa zna i nie pierwsze dziecko podaje: wsunął skromnego półrubla.

— Niech nam pan nie utrudnia — powiada.

Pisarz mruknął niechętnie pod nosem.

— Trzeba napisać, że ojciec był nieobecny. A dzieciak ślubny?