— A moja wygrana! — Morda — stawiaj teraz.
Mówię:
— Przypomniało mi się coś bardzo smutnego.
Umilkli. Patrzą na mnie w złym przeczuciu.
— Gadaj.
— A wiecie, co to jest prosektorium?
— My by czego nie wiedzieli... Tam gdzie nieboszczyków krają.
— Tak: tam gdzie umarłych krają.
— Bo co?
Mówię: