— Raz na stole w prosektorium leżał trup.
— Trup.
— Trup nagi, chłodny i obojętny.
— Tfu; psiamm...
Wlepili oczy, na usta moje patrzą.
— Trup młodego mężczyzny.
— Młodego.
— I ktoś mu żartem włożył w usta ogarek cygara.
— Eeech.
— I leżał na stole biały, zimny, twardy i obojętny trup nagi młodego mężczyzny z ogarkiem cygara w sinych wargach.