Cztery łóżka. Jedni śpią, drudzy głowy unoszą.

— Jest Pajęczyna?

— A ja.

— Patrzaj, kto z nami?

— Kometa? — A ja się już na serek277 szykowałem.

— Gospodarze — kto pije, mordy spod pierzyny.

Głowy senne podnoszą się. — Butelka pierwsza przechodzi od łóżka do łóżka. Potem druga.

— Wiesz: Gabryś ujął... Ruda już się tuknęła i lepiej... A Leszcz także cwany.

— Bo noo?

— Bednarz czekał, aż mu wyszykują. — Koza odeszła od Kaliny: poczeka, jak ja mu nastręczę. — A Brodaty lujów ściąga, ale się narwie278.