— Tak... tak. Trzeba się uczyć — potwierdziłem.

Był mi dziwnie wstrętny.

— Kolega nie w humorze — zagadnął.

Nie odpowiedziałem.

— Czy pan myśli długo jeszcze mieszkać u mnie?

— Dopókąd mi pozwoli wasza teściowa.

— Kolego, proszę ze mnie nie drwić.

— Śmieszny pan jest, panie Wacławie...

— Wiem o tym...

— Jutro, a nawet dziś mogę pana pożegnać, z całej duszy dziękując za gościnność.