Ludzie drepcą, krzątają się, zabiegają, — drobne troski, nikłe dążenia, poziome cele...
Niespełnione nadzieje, gryzący żal, wieczysta tęsknota...
Krzywda panuje.
Oschła obojętność lodem ścina, obłuda dech tłoczy.
Co ma kły i pazury, napastuje, co ciche wtula się w siebie.
I nie tylko cierpią, ale się szargają...
Kim ma być?
Bojownikiem, czy tylko pracownikiem, wodzem, czy szeregowcem? Czy tylko szczęśliwe?
Gdzie szczęście, czym — szczęście? Czy znasz drogę? Czy są, którzy by znali?
Czy podołasz?...