Czasem zdarzy się coś naprawdę śmiesznego:

Janek położył na chlebie z twarogiem trzy znalezione w lesie poziomki. Chleb trzyma bardzo ostrożnie, bo poziomki leżą na samym końcu, na deser. A tu go chłopak trącił i dwie poziomki zleciały; mało cały chleb nie spadł na ziemię, bo go Janek trzymał tylko końcami palców, lekko i ostrożnie.

I znów raz to było sto pociech. Goniły się dwie muchy i z całego rozmachu wpadły w zupę Karaśkiewicza — uważacie? — akurat w zupę i od razu dwie muchy, i akurat w talerz Karaśkiewicza.

— Ratujcie, ludzie, bo chyba pęknę ze śmiechu.

Karaśkiewicz stropił się zrazu98, potem sam śmiać się zaczął.

Rozdział osiemnasty

Sprawa o domek Paulinki. Pobór do wojska. Pułkownik Suchta. Wojna.

Już obie armie stały w szyku bojowym gotowe do walki, gdy odczytano krótki wyrok w sprawie o zniszczenie domku Paulinki, Todzi i Zosi.

Gazeta „Wilhelmówka” w numerze poświęconym wojnie tak o tym zdarzeniu mówi:

„Za chwilę bój, za chwilę dziewczynki, jako siostry miłosierdzia, troskliwie pielęgnować będą rannych rycerzy. Czyż dziw, że w tak ważnej chwili Paulinka, Todzia i Zosia przebaczyły wyrządzoną im szkodę? Wilhelmówka — brat. Zofiówka — siostra. Siostra przebaczyła bratu. Nie ma gniewów, waśni ani uraz wzajemnych. Niech żyją w zdrowiu i weselu. Vivat!”.