— Żołnierz czwartego pułku Śniatała, wyjdź z szeregu i pożegnaj się z siostrą.

Wybiegła Helenka Śniatała, którą nazywają dziewczynki Cyganką, bo opalona — objęli się z bratem gorąco, serdecznie — i popłakali oboje. A wiadomo już z wojny w Michałówce, że kto płacze na polu bitwy, ten jako ranny lub chory idzie do lazaretu. Zabrały więc siostry miłosierdzia Cześka Śniatałę pod swoją opiekę i nie brał udziału w bojach.

Tu dodam, że w szpitalu mamy pięć łóżek, szpital otoczony jest wałem, a dowództwo nad nim spoczywa w jednej ręce pułkownika Bońskiego. Boński ma tylko jedną rękę, bo w dzieciństwie sieczkarnia odcięła mu drugą. Pamiętacie zapewne kulawego Wajnraucha z Michałówki; tam on zawiadywał szpitalem.

Trąbka długa, przenikliwa, wojenna — naprzód!

— Naprzód!

Pierwszy z napadu Aleksander Balasiński szybko się przeżegnał, zwiesił głowę ku ziemi jak tur rozgniewany i rzucił się do ataku.

Oto wiadomości telegraficzne z placu boju korespondenta gazety „Wilhelmówki”.

Godzina 4 minut 10

Pierwszy mężny atak napadu odparto. Aresztowany za bicie i znęcanie się nad nieprzyjacielem żołnierz Czarciński. Odznaczył się męstwem żołnierz Tomczuk.

Wydano dodatkowy cyrkularz100, że aresztowany będzie każdy, kto drze koszule. Wolno tylko spychać rękami lub ściągać z wału.