— A mnie, proszę pana, komar ugryzł.
— To musiał być wściekły komar, proszę pana, bo mu taki duży bąbel wyskoczył.
Biegną do umywalni, gdzie są dobre i złe krany, w złe krany dmuchają, żeby więcej wody leciało.
— A moje uszy czyste, proszę pana?
— A moje czyste? Eee, pan jemu długo uszy oglądał, a mnie tylko tak po łebku25.
— Och, jak mi mokro w uszach — wzdycha ktoś, otrząsając się srodze.
Teraz każdy staje po prawej stronie łóżka, dozorca rozdaje bieliznę, potem spodnie z szarego płótna, wreszcie szelki i bluzy.
— Oo, szelki z knota zrobione.
— Oo, jaka luźna dziurka.
— Proszę pana — mówi mały Kosieradzki ze łzami w oczach — ta bluza na mnie za skąpa.