Zaremba nie czekał na bluzę, bez bluzy i czapki poleciał na werandę. Sprowadzono zbiega, a pan taki czterowiersz ułożył:

Łobuz wielki

imć Zaremba:

Złapał szelki

i dał dęba

Wiersz spotkał się z uznaniem nie mniejszym niż chustki do nosa.

— O, chustki w tym roku ładniejsze, bo ze szlakiem.

— A moja bez szlaka26.

— Ale twoja większa.

— Chcesz, zamień się.