Śniadanie szybkie, niegwarne i siadają.

Oto mały Józik Przybylski, kuc rączy, oto Pogromca Tygrysów, Frajer Pompka z bratem, Olek Ligaszewski, który nie dokończył sadzawki przy szałasie; dzielny kapitan Sulejewski, taki teraz drobny i szary; układny prezes Grudziński i Zdzisiek, co na czubki zielone lubi patrzeć, i Zabucki, co miał trzy razy dostać po łapach, i kronikarz Troszkiewicz.

— Wszyscy już mają miejsca?

— Wszyscy.

Wozy wysuwają się z lasu na szosę. A w Warszawie nowych stu pięćdziesięciu chłopców cieszy się i dnie liczy:

— Za trzy dni na wieś wyjadą.

— Za dwa dni.

— Jutro.

Dodatek

Szałas 1, otoczony wałem