W trzecim akcie przychodzi królewicz i chce się żenić z tą córką. Bo ten potwór w lesie to był zaczarowany królewicz.
*
Dużo jeszcze ciekawych rzeczy mieściło się w pamiętniku, a na ostatniej stronicy było starannie napisane:
„Koniec całego kajetu, zapisanego pamiętnikiem, co robiłem na kolonii, co widziałem i co słyszałem”.
I podpis autora z wielkim zakrętasem.
Rozdział czwarty
Duże troski małych dzieci. Wacek już nie mówi „szczeniaku”. Święte łzy i Towarzystwo Opieki nad Samotnymi.
Pamiętacie zapewne, jak w Michałówce tęsknił do domu Lewek Rechtleben; jak się raz miły Prager rozpłakał, gdy przypomniał sobie, że ojcu grozi zesłanie na Syberię; jak ktoś inny zapytywał w liście, czy brat znalazł już pracę i czy zarabia.
Niejedną troskę serdeczną34 noszą w duszy te dzieci, które, pozornie tak wesołe i uśmiechnięte, witają las i łąkę, gwarne zabawy, jagody, śpiewy i kąpiel.
Prawda, Stefku — prawda, Władziu, Olesiu, Karolku — czasem małe dzieci mają duże troski?