Dziewczęta już z dala poznały nasze chorągiewki i biegną naprzeciw.
— Chłopaki idą, chłopaki!
— Chłopaki-straszaki!
— Chłopaki-drapaki!
Mały Wiktor puścił się jak kula armatnia i z wielkiego wzruszenia siostrę pocałował w rękę; a siostra się rozpłakała: bo Wiktor jest mały i pewnie mu chłopcy dokuczają...
Siostra Czerewki też wybiegła na spotkanie brata, ale dostrzegłszy go, bardzo się zawstydziła i uciekła. Siostra Ańdziaka dała bratu w łeb czapką płócienną; a układny Troszkiewicz przedstawił panu kuzynkę:
— To jest, proszę pana, Helenka.
Helenka ładnie dygnęła i oznajmiła, że wczoraj list z domu dostała...
Mały Gawłowski długo i uważnie przyglądał się dziewczynkom, potem westchnął głęboko i, zmarszczywszy brwi z wielkiego skupienia, orzekł stanowczo:
— Dziewuchy mają takie same czapki jak my.