Buch do wody, buch!
Znacie tę piosenkę? W Michałówce chłopcy pod takt tej samej piosenki maszerują parami do rzeki.
Tak tu jak i tam kąpiel jest najmilszą rozrywką.
Już od rana wdrapują się na słup werandy, gdzie wisi termometr: czy aby panowie nie powiedzą, że zimno?
— Oo, dziś pewnie zimna woda — mówi ktoś nieoględnie.
— Żeby była gorąca, to byś się, głupi, poparzył.
I dają mu kuksa w bok, żeby był cicho.
— Pójdziemy do kąpieli, proszę pana?
— Chyba nie: wiatr silny.
— To lepiej, proszę pana: wiatr zimno z wody wyciąga.