Na długie gawędy jednak czasu nie ma. Wszyscy chodzą pochyleni z głowami ku ziemi; co najwyżej mijając się, pytają:
— Dużo masz? Pokaż! O, to koźlarz.
— Koźlarz to prawie tak jak prawdziwiec.
— Ale on pewnie robaczywy?
— Tylko go nie łam.
Starszy Frankowski znalazł maślaka. Zdzisiek Waliszewski dwa prawdziwce, nawet mały Zabucki, który trzy razy miał dostać po łapach, znalazł prawdziwca.
— Daj — prosi go najstarszy Bednarski. — Widzisz, tobie to na nic, bo ty nie suszysz.
Takiego zaszczytu dostąpił Zabucki, że sam nawet Bednarski go prosił. I Zabucki, który raz miał dostać po łapach, bo popsuł mrowisko, drugi raz miał dostać po łapach, bo wlazł w zboże, i trzeci raz miał dostać po łapach, ale już zapomniał za co — podarował najstarszemu Bednarskiemu prawdziwca.
Trąbka — podwieczorek w lesie!
Dziewczynkom panie wydają podwieczorek, chłopcom — panowie.