Pani zeszyt otwiera, czyta.

— Na miejsce. Bardzo dobrze.

Wraca Kajtuś — siada.

Patrzy: jest ćwiczenie w zeszycie.

Pismo czarne, zwyczajne, potem blade — już ledwo znać — i znikło.

Westchnął. Zmęczony się czuje. W głowie mu się kręci.

Czar z rowerami.

Na pauzie.

Chłopaki gonią się, krzyczą, tłoczą i popychają. Nudzi się. Plątanina.

Kajtuś zły pomyślał: „Niech będą wszyscy na rowerach”.